Zamek Dirleton

W Szkocji nie brakuje zabytków.

Z czego oprócz whisky i potwora z Loch Ness słynie Szkocja? Oczywiście ze swoich zamków! Będąc tutaj nie można ich pominąć i nie zobaczyć przynajmniej kilku. Wspólnie z Historic Enviroment Scotland (https://www.historicenvironment.scot/) można poznać większość unikatowych miejsc historycznych. Do wyboru mamy nie tylko zamki, ale i ruiny opactw, kaplic (z tą najbardziej znaną w Roslyn), pozostałości po wikingach, zabytki epoki wczesnego chrześcijaństwa (Iona) oraz najbardziej intrygujące kamienne kręgi, monolity, i pozostałości neolitycznych osad i miejsc kultu. Trzeba lat by dogłębnie zwiedzić dziedzictwo kulturowe Szkocji, ale warto podjąć to wyzwanie. Oczywiście jako pierwszy zapewne odwiedzicie zamek w Edynburgu, ale pamiętajcie, w okolicy znajdziecie jeszcze kilka ciekawostek, o których rzadko wspominają przewodniki. Jest np. imponujący zamek Tantallon, niedaleko North Berwick- kapitalnie położony nad brzegiem morza. Dziś prezentuję mało znany, a jednak jeden z najstarszych w Szkocji zamek Dirleton.

Dirleton.

Do zamku dojedziemy bez problemu autobusem linii 124 z centrum Edynburga. Sama miejscowość Dirleton jest malutka, poza zamkiem, zabytkową kaplicą przy cmentarzu, pubem i kilkoma domami nie ma w niej praktycznie niczego.

Zamek jest otoczony pięknie utrzymanymi ogrodami, które są warte odwiedzenia nie mniej niż on sam. Z pierwotnej bryły zamku pozostało całkiem dużo, mimo że mocno ucierpiał on podczas wojny domowej w 1650 roku. Wejścia są dwa: brama główna oraz boczne wejście na dziedziniec po schodach, przez zrujnowany mur, gdzie polecam zacząć zwiedzanie.

Na dziedzińcu możemy zapoznać się z tablicą omawiającą historię zamku i prezentującą plan zachowanych pomieszczeń. Sam zamek był w latach swojej świetności własnością trzech rodów: de Vauxs, Haliburtons i Ruthvens. Zasłynął jako miejsce bohaterskiej obrony w czasach wojen z Edwardem I, królem Anglii. Dziś warto zwiedzić głównie lochy lorda Haliburtona, zachowane w dobrym stanie, mroczne piwnice, niegdyś słynne na cała Szkocję, choć ich sława była jednak dość ponura.

Doskonale zachowane są też kuchnie, magazyny i piekarnia z piecami chlebowymi.

Niewiele natomiast pozostało z olbrzymiej jadalni.

W zachodnim skrzydle zamku znajdziemy surowe komnaty mieszkalne, we wschodnim natomiast pomieszczenia gospodarcze, kaplicę i pokój księdza, sąsiadujący z zamkową latryna, co chyba niezbyt pochlebnie świadczyło o uznaniu gospodarzy zamku dla sług Kościoła. Pomiędzy nimi warto przyjrzeć się dokładniej okolicom bramy wjazdowej, jest tam jeden z najlepiej zachowanych w Szkocji mechanizmów obronnych służących niegdyś do lania wrzącego oleju na szturmujących zamek.

Warto też wyjść na pozostałości murów obronnych by podziwiać imponujący widok w kierunku North Berwick, ale i na zamkowe ogrody. Najstarsza część zamku to wieża De Vaux w południowo-zachodniej jego części, jest to jedna z najlepiej zachowanych w mało zmienionej formie wież w Szkocji. Najlepiej oglądać ją już po wyjściu z murów zamku, tuż za bramą główną.

Niestety, mnie w zwiedzaniu przeszkodziła pogoda, była wyjątkowo „szkocka”, ale może i dzięki temu na zamku było bardzo mało zwiedzających. Taki stan rzeczy utrzymuje się tu w każdy dzień roboczy, i wybierając go na wizytę możemy być tam sami. Przy wejściu do zamku i kasach biletowych znajduje się niewielkie muzeum prezentujące zabytki znalezione na terenie zamku zarówno przez jego XIX wiecznych właścicieli, jak i współcześnie przez archeologów. Polecam wizytę w tym zamku w drodze do Tantallon, lub jako zupełnie samodzielny wypad, wtedy można poświęcić mu więcej czasu.