To już koniec :-( …i garść praktycznych info.

Z Maltą przyszło nam się pożegnać 8 czerwca, w niedzielę, po ponad trzech dniach pobytu. Wypad wprawdzie był krótki, ale intensywny, i był przedsmakiem tego, co mieliśmy zamiar zafundować sobie w nadchodzącym 2015 roku, i co także tutaj opiszemy. W niedzielę pojechaliśmy z sympatycznym Michaelem na lotnisko. Faktem jest, że pożegnania bywają smutne i dlatego skróciliśmy je do minimum, z obietnicą przyjazdu za rok (spełnioną jak się okazało 😉 ) Lotnisko na Malcie mimo niewielkich rozmiarów jest bardzo przyjazne i świetnie urządzone, więc czas oczekiwania minął szybko, i już o 7.30 ładujemy się na pokład Boeinga 737 Ryanair. Lot mija spokojnie i bez większej historii, po nieco ponad dwóch godzinach jesteśmy na lotnisku w Krakowie – Balicach. Szara rzeczywistości witaj! Jeszcze tylko spojrzenie na płytę, gdzie Suchoj Superjet 100 Aerofłotu oczekiwał na lot do Moskwy, i idziemy w stronę autobusów. Nasz krótki wypad się skończył.
Obraz 540

Jaka była Malta? Na pewno bardziej egzotyczna i intrygująca niż mogło się to wydawać. Ciepła. Przyjazna. Zachęcająca do powrotu. Dla mnie zyskała specjalne miejsce w sercu, gdyż poprosiłem tam o rękę Ukochanej Kobiety 😉 A po tym jak Ona się zgodziła, Malta na zawsze stała się takim „naszym” miejscem. Czy warto tam pojechać? Kto znajdzie dla siebie coś ciekawego? Oczywiście że warto! Ta seria wpisów, ale i te nadchodzące, mają za zadanie choć trochę Was do tego przekonać. Na Malcie świetnie poczują się miłośnicy historii i zabytków. Od świątyń neolitycznych, przez nieliczne zabytki okresu kartagińskiego i rzymskiego, po bogaty okres średniowieczny i najwspanialej reprezentowane zabytki czasu świetności Zakonu Joannitów. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jest też sporo pamiątek II Wojny Światowej, w której Malta odegrała niepoślednią rolę. Miłośnicy przyrody znajdą tu ciekawe miejsca związane z ptakami, fauną śródziemnomorską. Wyspa nie zawiedzie miłośników pieszych wędrówek. Jest ona także, razem z sąsiednim Gozo jednym z najlepszych miejsc nurkowych w Europie. Nurkowaniu tam poświęcę wpis z czasów gdy je przetestowałem, więc z następnego cyklu  „Malta i Gozo 2015”, jednak już mogę spokojnie ręczyć, że nury tam będą dla Was niezapomniane. Szczególnie rekomenduję na nury wrakowe. Jest w czym wybierać. Um el Faroud, Maori, P 29, P 31, Rozi, Caravelle, Bombowiec Blenheim i ciężki myśliwiec Beaufighter to coś co na pewno zostanie Wam w pamięci. Jest też sporo atrakcyjnych przyrodniczo miejsc, zwłaszcza na Gozo.  Ogólnie dla miłośników sportów wodnych wyspa jest rajem. Zatoki dogodne dla pływaków, miejsca dobre do snorkelingu, świetne warunki do żeglowania. To gwarantowane.

Komu wyspa się nie spodoba? Miłośnikom piaszczystych plaż. Nie znajdziecie tam takich zbyt wielu, a te które znajdziecie bywają tłoczne i niezbyt urodziwe. Jest za to masa plaż kamienistych, ciekawych zatoczek z rewelacyjną wodą. Dla lubiących nieco bardziej kameralne klimaty jak znalazł. Jeśli chodzi o wszelkie rozrywki dla gawiedzi, takie jak kluby nocne, dyskoteki, parki wodne i inne parki rozrywki, animowane imprezy itp to tam jak najbardziej są, ale my nie korzystaliśmy. Zagłębiem takich „atrakcji” jest Paceville, a w zasadzie odcinek wybrzeża od Sliemy do Bugibby łapie się tu idealnie.

Pozwolę sobie jeszcze pokrótce zebrać kilka praktycznych uwag:

  • Transport. Na Malcie, jak i na sąsiednim Gozo jest świetnie rozwinięta sieć autobusów. W czasach gdy byliśmy tam, zasady biletowania były proste, a same bilety niedrogie (6.5 euro bilet tygodniowy na wszystkie linie na wyspie). Od lipca 2015 roku zasady się zmieniły. Do wyboru mamy albo karty plastikowe doładowywane, albo bilety jednorazowe, w niezbyt kuszących cenach. Na stronie http://www.tallinja.com znajdziecie nowe zasady publicznego transportu na Malcie i Gozo. Podpowiem, że na lotnisku jest punkt, gdzie można nabyć bilety w formie właśnie doładowywanych kart. Taki punkt jest też przy głównym dworcu w Valetta.

 

  • Noclegi. My spaliśmy w apartamencie do którego link znajdziecie w pierwszym wpisie z naszej eskapady. Możemy to miejsce spokojnie polecić. Ogólnie warto rekomendować raczej taki wybór, czyli wszelkie apartamenty, domy z airbnb itp. Przedstawiają sobą zazwyczaj lepszy standard niż większość dwu czy trzygwiazdkowych pokojów hotelowych, mają zaplecze kuchenne i są zwyczajnie przytulniejsze. Jeśli wybieracie hotel „zagłębiami” takowych są Sliema i Bugibba z okolicami. Osobiście polecam tę pierwszą lokalizację. Jest lepiej skomunikowana z kluczowymi miejscami na wyspie. Ceny zaczynają się od 15 euro za noc w miejscach mocno budżetowych.
  • Jedzenie. Po niezbyt zachęcającym spotkaniu z gastronomią na Malcie zdecydowaliśmy o wykorzystaniu naszej kuchni i samodzielnym przygotowywaniu potraw. Jeśli ktoś zechce jeść „na mieście”, ma do dyspozycji sporo lokali z kuchnią maltańską (popisowe dania to królik i wszelkie ryby tudzież owoce morza) oraz kuchniami świata. Standardowa cena za posiłek dla jednej osoby to ok 10 – 15 euro. Znajdziemy też dużą liczbę punktów z przekąskami. Te polecam zdecydowanie. Biją na głowę nasze fast foody smakiem i ceną. Można kupić tzw pastizzi, czyli zawijane w ciasto francuskie i zapiekane pyszne farsze. Jedno pastizzi kosztuje ok 0,25 – 0,30 euro. Najczęściej mają farsz z sera, groszku, mięsa. Najeść można się już kilkoma. Można też dostać pizzę na porcje, rewelacyjną, dużo lepszą niż w Polsce, oraz specjalne ciasta o kształcie dużego pieroga z farszem najczęściej mięsnym, ale i oliwkowym czy serowym. Rewelacja! Koszt tych atrakcji ok 1 euro, a wybór tak duży, że budżetowym podróżnikom na pewno się nie znudzą. Jako że i my ten typ podróży preferujemy, zdecydowaliśmy się na zakupy w niedrogim Lidlu, nasza kolejna wyprawa pokazała, że warto rozważyć inne miejsca, ale na początek to był dobry wybór. Kilka przykładowych cen za produkty które kupiliśmy: paczka makaronu 0,60-1,50 Euro, Słój oliwek 1-4 Euro, Konserwa z tuńczyka 0,80-2 euro, mix owoców morza 2.2 euro za pół kg, woda 1,5 L 0,8 – 2 euro. Chleb maltański najlepiej kupić w piekarniach lub małych sklepikach. Kosztuje ok 0,5 do 1,5 euro w zależności od wagi i jest pyszny.
  • Picie. Jeśli chodzi o bezalkoholowe, rekomenduję Kinnie. Jest to rodzaj gazowanego napoju z pomarańczy z dodatkiem gorzkich ziół. Dla mnie smak niezapomniany. Duża butelka kosztuje 2 euro. Warto! Wśród piw maltańskich króluje Cisk, jest to typowy koncernowy lager, dostępny bez ograniczeń, ceny różne, od 1,1 euro za puszkę, do 5 euro w lokalu. Są tez popularne piwa z browaru Farson’s, polecam Blue Ale i Milk Stout. Obydwa w cenach ok 1.5 za butelkę 0,33 i bardzo udane jak na koncerniaki. Kilka słów piwom z Gozo poświęcę w naszym kolejnym bloku wpisów, bo są zdecydowanie bardziej warte uwagi. Maltańskie wina są dobre, zwłaszcza oparte na szczepach miejscowych, ale i Merlot i Shiraz im się udają. Z mocniejszych alkoholi polecam likiery z Gozo. Zwłaszcza ten z opuncji, typowy dla tych wysp.

Na koniec zamieszczę kilka linków do stron atrakcji które odwiedziliśmy. Oprócz nich polecam oczywiście takie serwisy jak Thotn Tree czy Tripadvisor. No i oczywiście nieocenione fora polskie, zwłaszcza najlepsze pod każdym względem forum Travelbit : http://www.travelbit.pl/forum

Centrum sokolnictwa: www.maltafalconrycentre.com

Park ptaków: www.birdparkmalta.com

Oceanarium: www.aquarium.com.mt

Muzeum lotnictwa: www.maltaaviationmuseum.com