Rocznicowo z naszego Edynburga

To już rok… Bez fajerwerków nasz blog obchodził skromną rocznicę. Dziękujemy że jesteście z nami cały czas, cieszymy się, że możemy pomóc i nasze teksty sprawiają Wam radość.

Blog powstawał rok temu, namówiła mnie na niego Beata, dlatego zdecydowałem, że skupimy się głównie na podróżach wspólnych. Dołożylem trochę wspomnień ze swoich niedawnych wyjazdów, by wzbogacić jego treść, póki co będą się pojawiać głównie nowe materiały. Mieliśmy wiele planów blogerskich, naszą ambicją było, by wpisy nie tylko zawierały nasze wspomnienia, ale by zamieścić także praktyczno – poradnikowe artykuły pomagające w organizacji podróży. Pomysłów jest wiele, gorzej z czasem, by to wszystko ubrać w słowa i zamieścić na stronie. Przez ten rok wiele w naszym życiu się zmieniło. Początkowy pomysł wyjazdu na Azory doszedł wprawdzie do skutku, ale niestety, wszelkie pomysły jesienne musieliśmy odłożyć w czasie. Przeprowadziliśmy się Szkocji, co będzie owocować w przyszłości relacjami z podróży po naszej nowej Ojczyźnie. Póki co bardzo intensywnie oddajemy się pracy, początki w nowym miejscu bywają trudne, i nas trudności nie omijają. Jednak optymistycznie patrzymy w przyszłość, także tę podróżniczą, plany na następny rok gotowe, na pewno spodziewajcie się Dalekiego Wschodu, ale nie tylko…

Póki co, naszą małą ojczyzną stał się Edynburg.

 

Edynburg
Edynburg

 

To właśnie jego atrakcje będziemy Wam starali się przybliżyć w nadchodzących tygodniach. Chcemy skupić się nie tylko na tej znanej, przewodnikowej stronie miasta, ale i na jego bardziej tajemniczym obliczu. Nie na darmo miasto to uchodziło w XVIII i XIX wieku za najgorsze do życia w Wielkiej Brytanii (dziś jest dokładnie odwrotnie 😉 ), co pozostawiło w nim trwałe ślady materialne i kulturowe. Takie miejsca jak Gilmerton Cove, Zamek Craigmillar, Greyfriars ( z pomnikiem pieska wiernego swemu panu także po śmierci), mimo że mało dziś znane stanowią o obliczu tego miasta.

Greyfriars Bobby
Greyfriars Bobby

Wszędzie gdzie jest ciekawie będziemy, i z tych miejsc zdamy Wam relację.

Bo Edynburg ma dziś rózne oblicza. Jedno, to dostojne, kryje się w bryle edynburskiego zamku, dziś odwiedzanego przez tysiące turystów, w witrażach katedry St Giles, w uporządkowanym ciągu Royal Mile, czy wnętrzach pałacu Holyrood.

St Gilles

 

 

Kaplica ostu
Kaplica ostu

To tu czuje się dumę z historycznej spuścizny stolicy Szkocji, to o tych miejscach mówią przewodniki, to elementy każdej wyprawy turystycznej do Edynburga. Ale miasto ma też inne oblicza. Najciekawsze, do niedawna ukryte przed wzrokiem ciekawskich to podziemne miasto. Edynburg dzisiejszy, to w zasadzie gród powstały na budynkach poprzednika. Tajemnicze podziemia South Bridge, dolnego Canonmills, wreszcie ciągle czekający tak naprawdę na wyjaśnienie swoich sekretów Gilmerton Cove, to elementy Edynburga zapomnianego. Latami ukryte przed wzrokiem postronnych, kryją w sobie setki historii, ponurych, pełnych grozy ale i tajemnic. Z grobowcami cmentarza Greyfriars stanowią o etykiecie najbardziej nawiedzonego miasta na Wyspach nadanej Edynburgowi jeszcze w epoce wiktoriańskiej. A tajemnice łączące te miejsca z takimi obiektami jak kaplica w Roslin ciągle pobudzają wyobraźnię tropicieli zjawisk paranormalnych, ale i naukowców. Bo przecież nie brak opracowań o ludziach zamurowywanych żywcem w czasie zarazy w swych domach, i pogrzebanych wraz ze starym miastem, nie brak historii przestępstw związanych z zapomnianymi podziemiami South Bridge, tajemniczych opowieści o Kowenantach kryjących się w Gilmerton Cove i wreszcie legend, ale i faktów związanych z kaplica w Roslin. Do dziś wiele odkryć archeologów czeka na wyjaśnienie, a Edynburg usiany jest wręcz punktami które domagają się szerszego poznania.

Ma dzisiejszy Edynburg także oblicze rozrywkowe. Nie tylko gastronomiczne, choć whisky, piwo i kuchnie świata tu królują. Miasto żyje festiwalami, z których największy odbywa się co roku w sierpniu. Dla odpoczynku od codziennego zgiełku zaprasza nas ogród botaniczny, ZOO, instytut hodowli owadów, centrum sokolnictwa i położone pod miastem oceanarium. Wielbicieli ruchu zadowoli fenomen Góry Artura, położonej w centrum miasta, na którą można się wspiąć, a miłośnicy nadmorskich, choć zimnych klimatów odwiedzą z przyjemnością Portobello.

Serią krótkich wpisów będziemy chcieli Wam przybliżyć te miejsca.

Arthur’s Seat

 

Arthur's Seat
Arthur’s Seat

Dzisiaj zaczynamy od Arthur’s Seat, góry nazwanej imieniem legendarnego króla Artura. Miał z niej przyglądać się porażce swojej armii w starciu z Piktami, ale to tylko legenda, sama góra i bez tej otoczki jest fenomenem. Wygasły wulkan, położony dokładnie w środku miasta, to niespotykana w Europie atrakcja. Wznosi się na wysokość 251 metrów nad poziom morza, ale niech to Was nie zwiedzie. W czasie wspinaczki różnicę poziomu ok 220 metrów pokonamy. Dróg wejścia jest kilka. Stosunkowo krótka i stroma od strony starych kamieniołomów jest godna polecenia raczej do zejścia. Mało popularna jest droga z dzielnicy Niddrie, ale tej nie polecam, ze względu na reputację miejsca startu, Niddrie radzę omijać szerokim łukiem. Najwygodniejsza, do tego obfitująca w atrakcje jest droga od strony parku Holyrood. Wybieramy szlak w pobliżu ruin kaplicy św Antoniego, malowniczo położonych na zboczu.

Droga jest wygodna, pozwoli nam tez zobaczyć jezioro św Małgorzaty i źródełko nazwane imieniem tejże. Zejść możemy dokładnie z przeciwnej strony góry, po czym wrócić do punktu wyjścia drogą wzdłuż skalnej ściany ze starymi kamieniołomami. Z góry roztacza się cudowny widok na Stare Miasto.

Patrząc na południe widzimy Pentlandy, a w przeciwną stronę rejon Leith i zatoki. W okolicy nie brak starych stożków wulkanicznych, zresztą cały Edynburg leży na kilku takich,ale ten jest najbardziej okazały. Wychodząc unikajcie wietrznych dni, u góry potrafi być niebezpiecznie z powodu skalnych urwisk. Uważajmy.Przez swoje położenie góra zyskała sobie miejsce nie tylko na turystycznej, ale także na kulturalnej mapie Edynburga. Pojawia się w sztuce, literaturze i filmie.Ostatnio także badania archeologiczne przyniosły ciekawe odkrycia, w postaci tajemniczych figurek w trumnach. Te artefakty ciągle czekają na swoją monografię. Góra jest dostępna także nocą, jako rarytas dla fotografów szukających ciekawych ujęć. Pamiętajmy o zabraniu światła i korzystajmy z podejścia i zejścia w stronę kaplicy.

 

  • W Edynburgu spedzilam 2.5 roku i wciaz mam ogromny sentyment do tego miasta, chociaz w pewnym momencie poszlam za glosem serca i przenioslam sie do Glasgow. A najciekawsze jest to, ze po latach historia zatoczyla niemalze krag i ten, dla ktorego przenioslam sie do Glasgow pracuje teraz wlasnie w Edynburgu 😉

    Arthur’s Seat to klasyk, a bedac w okolicy warto zajrzec tez nad Duddingston Loch (zdarza sie ciekawe ptactwo) czy do Dr Neil’s Garden w Duddingston Village. Z miejsc, o ktorych nie piszesz polecam jeszcze wyspe Cramond, a takze spacer po okolicach Cramond Harbour, chocby po to, zeby popatrzec jak zyja bardzo bogaci ludzie 😉 Pentand Hills i Harlaw Reservoir na szybkie i latwe wypady za miasto (ten ostatni rowniez na ewentualne grzybobranie). A z drobnych ciekawostek, o ktorych nie wszyscy wiedza, polecam tez wizyte w najmniejszym pubie Edynburga, The Halfway House (na Fleshmarket Close) oraz przejscie schodami pomiedzy North Bridge a Market Street (tuz przy budynku The Scotsman) – kazdy z kolorowych schodow jest wykonany z innego rodzaju marmuru.

    Agnieszka (WanderingOwls)

    • Może czas wrócić do Edynburga ? 😉
      Dzięki za propozycje fajnych miejsc, całe Duddingston, wstyd przyznać kompletnie nam nieznane, mimo że mieszkają tam nasi znajomi. Trzeba to nadrobić! Pentlandy i Harlaw nie są nam już obce, ale dotychczas zaledwie „dotknięte”, ech dopiero powoli odnajdujemy się czasowo, a dokładniej ja, bo Beata ciągle pracuje w strasznie niedogodnych godzinach przez 6 dni. Schody już znam, faktycznie klimatyczne miejsce, a ten pub muszę odwiedzić, zresztą chyba warto pisać o niektórych pubach Edynburga, bo jest o czym, i z racji nastroju, i tego co tam nalewają 😉
      Dzięki jeszcze raz za inspiracje i pozdrawiam.

  • Gratuluję pierwszych urodzin bloga 🙂 Życzę by dalej się rozwijał, a Wy żebyście odbywali ciekawe podróże 🙂

    Co do Edynburga, to do niedawna nawet nie wiedziałam że jest taki piękny. Pewnego dnia przeglądałam opcje tanich lotów, zaczęłam więcej o tym mieście czytać, oglądać zdjęcia… i się zachwyciłam! Już chciałam kupić bilety, ale sprawdziłam ceny noclegów – niestety były bardzo wysokie. Ale kiedyś na pewno się tam wybiorę, więc Wasze relacje bardzo się przydadzą 🙂

    • Dziękujemy 🙂 Cóż, Edynburg faktycznie nie należy do najtańszych miejsc, nawet hostele tu potrafią niemiło zaskoczyć cenami, jednak w miesiącach wiosennych da się coś znaleźć dużo taniej niż w np sierpniu. Warto próbować. No i wpadaj do Szkocji 🙂 Oprócz Ediego jest tu wiele fajnych miejsc 🙂