Porto w kieliszku. Krótki wstęp do win porto.

Wino porto

Będąc w Porto nie sposób przejść obojętnie obok tego, co to miasto rozsławiło na cały świat – wina typu porto. Vila Nova de Gaia, czyli siostrzane miasto położone na drugim brzegu Douro jest niekwestionowaną stolica tego napitku. Znajdziecie tam dziesiątki piwnic, nie tylko znanych dystrybutorów, ale także małych rozlewni, nierzadko bardziej interesujących od gigantów.

Nasza przygoda z winami typu porto zaczęła się kilka lat temu, i konsekwentnie porto, podobnie jak i inne wina wzmacniane są naszym faworytem na mapie spożywanych alkoholi. Zarówno Beata jak i ja mamy swoje preferencje, które będziemy chcieli Wam przybliżać, ale nim pojawią się notki rekomendacyjne, chciałem kilka słów o porto ogólnie.

Porto jest portugalskim winem wzmacnianym, czyli takim do którego w czasie fermentacji dodano alkoholu. Najczęstszy przedział zawartości tego ostatniego to 18 do 22%. Porto może być zarówno czerwone jak i białe, są także dostępne różowe. Ojczyzną porto jest dolina rzeki Douro, każda oryginalna butelka ma specjalną banderolę gwarantującą pochodzenie. Pojawiają się wina o podobnym charakterze wytwarzane w RPA, ale na rynku europejskim nie mogą one być dystrybuowane jako porto.

Porto powstaje najczęściej jako kupaż pięciu podstawowych szczepów: Tinta Roriz, Tinta Barroca, Tinta Cao, Touriga Nacional i Touriga Franca. Tradycją regionu jest fermentacja w otwartych granitowych kadziach, zwanych lagares. Gdy fermentacja osiągnie status połowiczny, przerywa się ją dodając mocny 77% alkohol, po czym wino jest zlewane do stalowych beczek, gdzie zimuje. Do drewna nadającego mu charakteru trafia dopiero wiosną. Oczywiście może trafić do starzenia także do butelek. Tu właśnie przechodzimy do kolejnego etapu poznawania porto, czyli do jego klasyfikacji.

Klasyfikacja porto

Porto dzieli się zasadniczo na dwa rodzaje: ruby i tawny. Ruby to wszelkie wina starzone w butelkach, tawny jest z kolei starzone w beczkach. Podstawowe i najpowszechniejsze ruby jest winem czerwonym, słodkim, o sporej owocowości, bywa bogate w taniny, jest winem stosunkowo płytkim. Nie jest oznaczane rocznikiem. Nieco lepsze jest ruby reserve (niekiedy oznaczane jako special selection), to całkiem ciekawy wybór dla osoby która nigdy porto nie próbowała, można tu trafić na zdecydowanie warte uwagi butelki. Przeglądając strony polskojęzyczne dotyczące porto możecie spotkać się ze stwierdzeniami odrzucającymi ruby jako alkohol zdecydowanie pośledni, jednak tu zachował bym pewną ostrożność. Nie każde ruby jest słabe, a gusta konsumentów też bywają różne. Pijmy to co nam sprawia przyjemność, a nie to co „wypada”! Co ciekawe, zagraniczni fachowcy już takich obiekcji nie mają…

Ruby ze zdecydowanie najwyższej półki cenowej i jakościowej to vintage port – porto oznaczane rocznikiem i produkowane jedynie w najlepszych latach. Idealnie nadaje się do długiego przechowywania, a butelkę po otwarciu polecam spożyć w ciągu kilku godzin. Spotykane jest także single quinta port, to wino pochodzi z pojedynczej parceli, jest też oznaczane rocznikiem, ale niekoniecznie musi to być rocznik dobry dla całego regionu.

Tawny z kolei to wino starzone w beczkach. Spotyka się tawny nieoznaczone wiekowo, oraz odmiany 10, 20 30 lub 40 letnie. Oznacza to, że wino zostało mieszane z różnych roczników, a wiek podawany to średnia tychże. Tawny jest winem czerwonym, choć starsze osiągają barwę o wiele jaśniejszą, do bursztynowej. Potrafi zaprezentować złożoność smaków i aromatów, wśród koneserów są bardzo wysoko cenione.

Rocznikowaną odmianą tawny jest colheita, zazwyczaj możemy liczyć na dobry rocznik, ale bywają wyjątki.

Winem pośrednim jest late bottled vintage (LBV). Jest to wino dojrzewające 4-6 lat w beczkach, później butelkowane i wtedy oznaczane rocznikiem. Czerwone, bogate w smak i aromat. W mojej opinii bardzo dobre dla rozpoczynających przygodę z porto, ale i średnio zaawansowanych. Stosunkowo łatwo dostępne bywają LBV piwnicy Taylor, mogę je z czystym sumieniem polecić.

Białe porto bywa różne. Potrafi zaskoczyć złożonością, ale i niekiedy bywa prawie niepijalne. Tu możemy trafić na ciekawe odmiany wytrawne. Podobnie bywa z różowym.

Porto w praktyce

 

Porto świetnie smakuje tak w okolicznościach przyrody...
Porto świetnie smakuje tak w okolicznościach przyrody…

Jak wygląda dostępność porto w Polsce? Coraz lepiej. Do niedawna większość ciekawych butelek był w sferze marzeń, obecnie zakup np. 40 letniego tawny Croft nie jest już problemem, głównym „hamulcowym”w upowszechnianiu się porto w Polsce pozostają jednak ceny. Niestety, polscy dystrybutorzy narzucają na wszystko powyżej standardowego ruby horrendalne marże, do tego dochodzi polityka akcyzowa. Oczywiście oficjalnie nie pochwalam i nie polecam zakupów bezpośrednio przez internet w Portugalii 😉 . Ceny kształtują się różnie, od 5 euro za ruby, poprzez ok 15 euro za butelkę dobrego LBV, po 300-400 euro za dobre vintage lub colheita. Jak udało mi się zauważyć, na rynku brytyjskim (co może zainteresować Polaków żyjących na emigracji) jest o wiele lepiej, zarówno z dostępnością jak i cenami. Wokół porto w Polsce narosło trochę mitów, na czele z mocno snobistycznym odrzuceniem ruby i promowaniem wyłącznie drogich i rzadkich butelek. Nie ukrywam, że przyjemność picia ciekawych roczników vintage jest wysoka, ale niech to nie dyskwalifikuje innych rodzajów porto. Pijmy to, co nam smakuje! Porto można pić samo, nadaje się tez do łączenia z niektórymi rodzajami serów, słodyczy i deserów.

...jak i domowym zaciszu. Smacznego!
…jak i domowym zaciszu. Smacznego!

 

Polecam próbować w dowolnych układach i kombinacjach. Jeżeli ktoś chce zacząć przygodę z porto, a nie chce wydawać wielkich pieniędzy, Cockburn’s Special Reserve dostępny bez problemu w Polsce będzie dobrym wyborem. Będę się starał na blogu podrzucać różne inspiracje, zarówno mniej, jak i bardziej wymagające. Zapraszam, i życzę udanej konsumpcji 🙂

  • Katarzyna Berska

    Jestem bardzo ciekawa z jakim deserem mogłabym połączyć porto. Bardzo ciekawy tekst.