Trzy oblicza Sao Miguel

Nadszedł czas, by zakończyć nasze azorskie wspomnienia, opowiadając Wam co nieco, o szlakach turystycznych Sao Miguel i pewnych atrakcjach związanych z tą wyspą. W kolejnym artykule przyjdzie czas na podsumowanie praktyczne.

Sao Miguel

Dziś jednak chciałbym wrócić z Wami w trzy miejsca, trzy różne szlaki i trzy różne oblicza Sao Miguel. Pierwsze to Furnas.

Furnas

Szlak wokół Lagoa das Furnas to jeden z najpiękniejszych i zarazem najłatwiejszych szlaków na Sao Miguel. Wiedzie wokół jeziora, zaczynając swój bieg od pól aktywności wulkanicznej.

To właśnie tu możemy zobaczyć kopce, pod którymi w ziemi znajdują się garnki ze słynnym Cozido. Potrawa ta kilka godzin „dojrzewa” tam, nabierając odpowiedniego smaku. Ziemia jest tam tak gorąca, że poruszamy się po specjalnych mostkach.

Idąc dalej przechodzimy skacząc po kamieniach mały potok, by znaleźć się na drodze biegnącej wokół jeziora. Przy wyższym stanie wody miejscami mogą być problemy z przejściem, ale ogólnie szlak jest dostępny cały czas. Prowadzi on starym lasem, napotkamy rzeźby drewniane związane z historią miejsca.

Przez cały czas towarzyszą nam ptaki. Jest cała masa zięb, są też rybitwy, ogólnie dużo ptactwa wodnego. Wody jeziora Furnas wydają się brudne, ale to złudzenie. Na ich kolor wpływa obecność licznych związków mineralnych, jednak nie są one szkodliwe dla życia, wręcz przeciwnie. Po ok. trzech kilometrach marszu napotkamy po prawej stronie rezerwat araukarii, ciekawe miejsce przypominające nieco swoim klimatem park jurajski 🙂 Warto tam wejść, bo oprócz araukarii znajdziemy tam też paprocie drzewiaste. Panuje tam specyficzny mikroklimat.

 

Trochę dalej jest centrum informacyjne rezerwatu Furnas, a za nim jeden z najpiękniej położonych obiektów zabytkowych na Azorach, a mianowicie Igreja da Nossa Senhora das Vitórias.

Jest to neogotycka kaplica zbudowana z inspiracji Jose do Canto po śmierci jego żony Marii. Budowę zainicjowano w 1870 roku, a zakończono 12 lat później. Niestety, dziś kaplica jest w coraz gorszym stanie, a szkoda. Wnętrze jest zamknięte, ale przez kraty można co nieco zobaczyć. Za to lokalizacja i bryła zewnętrzna nadrabiają wszystko. Tuż za kaplica rozciągają się tereny piknikowe, gdzie można wypocząć. W drodze powrotnej do Furnas proponujemy zboczyć nieco z trasy i poszukać licznych tam punktów widokowych, trudy wspinaczki wynagrodzi nam wspaniała panorama miasteczka w kalderze.

 

Gorreana.

Poszukiwacze ciekawostek kulturowych, klifów i dzikości będą zafascynowani północnym wybrzeżem. Rejon Nordeste ma to wszystko dostępne aż w nadmiarze, ale dwie perełki kryją się na zachód od niego. Są to plantacje herbaty: Gorreana i Porto Formoso. O ile ta druga produkuje już głównie dla potrzeb turystyki, o tyle Gorreana wciąż jest liczącym się producentem. Obydwie są jedynymi plantacjami herbaty położonymi geograficznie w Europie, a za ich powstanie odpowiada choroba drzewek, która zniszczyła plantacje pomarańczy na Azorach w drugiej połowie XIX wieku i Chińczycy z Makau, którzy dostarczyli Portugalczykom alternatywy. Herbata w klimacie Azorów znalazła świetne warunki do wzrostu, do dziś możemy cieszyć się jej smakiem. Odwiedziliśmy fabrykę Gorreana, gdzie można obejrzeć całą linię produkcyjną, część urządzeń, np. suszarnie pochodzą jeszcze z lat 80 XIX wieku.

Część produkcji, np. pakowanie do torebek odbywa się ręcznie, a fabryka jest dla okolicy ważnym pracodawcą.

W jej okolicy biegnie kilka pieszych szlaków, można spacerować między krzewami herbacianymi, można też udać się w stronę Nordeste po drodze oglądając kilka ciekawych wodospadów. Nie brak tu też klifów, małych, ukrytych plaż i oczywiście spokoju. To najmniej turystyczny rejon Sao Miguel.

Sete Citades

Na koniec naszego pobytu udaliśmy się na zachodnią stronę wyspy by zobaczyć jeszcze jeden fenomen przyrodniczy Sao Miguel. Niestety, tu przeszkodziła nam nieco pogoda. Pogoda na wyspach bywa kapryśna i mimo, że przez prawie cały nasz pobyt nam sprzyjała, to właśnie przez ostatnie dwa dni mieliśmy okazję się przekonać o tym, jakie niespodzianki potrafi sprawić. Starczy powiedzieć, że ulewny deszcz padał przez 30 godzin bez przerwy, a wiatr potrafił przyginać namiot do ziemi. Na szczęście przetrwaliśmy. Cóż, z tego… po ulewie do kotliny z jeziorami wkroczyła mgła i widoczność spadła do zera, i tak już było do końca naszego pobytu na wyspie.

Ominęła nas więc atrakcja przejścia szlkiem Vista Rey, skąd otwiera się widok na niebieskie Jezioro Księżniczki i zielone Jezioro Pastuszka, zwane tak przez miejscowych na cześć bohaterów legendy o ich powstaniu.

Igreja de Sao Nicolau w Sete Citades
Igreja de Sao Nicolau w Sete Citades
Lagoa Azul. Błękitne jezioro Księżniczki
Lagoa Azul. Błękitne jezioro Księżniczki
Lagoa Verde. Zielone jezioro Pastuszka.
Lagoa Verde. Zielone jezioro Pastuszka.

Warto tam być podczas pięknej pogody, mnogość szlaków w okolicy i szansa na niespotykane widoki wynagrodzą Wam trudy dojazdu.

Każdy z tych rejonów ma swoją odrębną specyfikę dla piechura. Rejony Furnas to okolice łatwe, spacerowe i wręcz najeżone atrakcjami, Sete Citades to nieco trudniejsze szlaki, ale chyba najlepsze widokowo na Sao Miguel, Gorreana i Nordeste to spokój i przyroda. Warto jeszcze zobaczyć nie odwiedzone przez nas tym razem jezioro Fogo, z jego rezerwatem rybitw, oraz szlak wodospadów na południowym wschodzie wyspy. My wiemy jedno. Na Azory trzeba będzie wrócić ! W najbliższym poście postaramy się podać nieco praktycznych porad odnośnie takiego wypadu. Później zapraszamy do powstających właśnie artykułów o naszym nowym domu – Szkocji.