Jezioro Toba – Ludożercy i łowcy głów

Niech Was nie przerazi tytuł… Dziś prawdziwych ludożerców już nie ma ;-). Są ich potomkowie, a z historią ludu Bataków najlepiej zapoznawać się na wyspie Samosir, gdzie oni żyją i gdzie znajdują się muzea, wprawdzie skromne, ale dające szansę na przybliżenie sobie dziejów i stylu życia tego plemienia. Są tam też piękne krajobrazy, sporo fajnych miejsc gdzie można się zatrzymać i jezioro Toba w całej okazałości ze wszystkim co oferuje. Jadę tam!
Z Parapat, gdzie znalazłem się po podróży z północnego brzegu Toba, pływają na wyspę Samosir promy. Wyspa nie jest już wyspą do końca, po jej zachodniej stronie w Pangururan znajduje się most łączący ją z lądem stałym Sumatry, mimo to najlepiej i tak dopłynąć tam promem. Na nabrzeże docieram od przystanku mini busa piechotą, znajduję biuro biletowe, gdzie oprócz biletu na prom załatwiam transport do Bukittingi które będzie moim następnym celem, ale o tym w kolejnej notce.
Jeszcze przed wejściem na prom zaczepia mnie osobnik proponujący noc w zaprzyjaźnionym ośrodku, normalnie zbyłbym naganiacza, tyle że on poleca to samo miejsce, które mam już dzięki forum Travelbitu upatrzone. Jeżeli wszystko będzie ok zostanę w Merlyn Guesthouse. Na miejsce przypływam po półgodzinnej przeprawie, statek zatrzymuje się w miejscowości Tuktuk, gdzie mieści się większość pensjonatów, do tego płynie w taki sposób, że trzeba powiedzieć mu gdzie chce się wysiąść jeśli już ma się upatrzone miejsce, wtedy zatrzyma się najbliżej. Wysiadam więc prawie przy moim pensjonacie. Szybko oglądam proponowane miejsce, domek jest spoko, otoczenie też niczego sobie, cena po zwyczajowych ( w Indonezji wręcz wskazanych) targach osiąga 30000 rupii za noc (dziś ta cena jest trzy razy większa, to ciągle BARDZO dobra cena, ale pokazuje jak wszystko się zmienia). Zostanę tam na dwa dni, a tu zostawiam linka, miejsce ciągle trzyma poziom, i mogę go polecić na nocleg dla strudzonych backpakerów:
http://www.tripadvisor.com/Hotel_Review-g3398749-d3537611-Reviews-Merlyn_Guesthouse-Tuktuk_Samosir_Island_North_Sumatra_Sumatra.html
Zjadam szybką, ale przepyszną kolację (kuchnia w Merlyn była rewelacyjna przez cały okres pobytu), następnego dnia wypożyczam z pomocą moich gospodarzy skuter i ruszam na objazd wyspy. Trzeba Ci drogi czytelniku wiedzieć, ze do prowadzenia skutera w Indonezji potrzebne jest międzynarodowe prawo jazdy. Podróżującym na Bali np. radze takie mieć ze sobą, unikniecie nieprzyjemności, a w razie wypadku kłopotów grubszego kalibru. Na Samosir też oczywiście trzeba je mieć, ja świadomie ryzykowałem, policja indonezyjska jest dość „ugodowo komunikatywna” jeśli wiecie co mam na myśli ;-), ale nie polecam tego nikomu. Oczywiście przy wypożyczeniu nikt o takie rzeczy nie pyta, trzeba jedynie oddać skuter zatankowanym, dostaje się tez z pełnym bakiem. Mój pierwszy cel to Ambarita, w tej miejscowości można zapoznać się z „parkiem etnograficznym” (szumna nazwa) Bataków. Ogólnie do zobaczenia są chaty i ich wnętrza, o określonych godzinach jest też pokaz ich tańców i obrzędów. Niedaleko jest też miejsce kultu i sąd plemienny, ale to zostawiam na popołudnie. Teraz oglądam pokazy. Cała sprawa oczywiście już robiona pod turystów. Batakowie kultywowali swoją pierwotną religię, połączoną z rytualnym kanibalizmem do czasów mniej więcej przedwojennych. Ostatnie takie przypadki ale niepotwierdzone są podobno z końca lat 40. Byli też łowcami głów, a czasy ich świetności to XIX wiek, gdzie sporo krwi napsuli kolonizującym Sumatrę Holendrom. Dziś są przykładnymi chrześcijanami, w większości protestantami, ale jest i sporo katolików. Zaledwie ułamek procenta zna i kultywuje tradycyjne obrzędy, tyle że już oczywiście bez „makabrycznych” elementów. Dziś można zobaczyć ich tradycję i porozmawiać o niej, na co poświęcam dwie godziny.

pic_0091_wmpic_0094_wmpic_0097_wmpic_0099_wm
Czas jednak się zbierać. Ruszam na północ, droga biegnącą po obwodzie wyspy, co jakiś czas przystaję przy zatoczkach na kąpiel i odpoczynek. Jezioro Toba jest znane nie tylko wśród podróżników. To właśnie tu 74 tys lat temu nastąpiła erupcja super wulkanu, największa w czwartorzędzie, która prawie unicestwiła rodzaj ludzki. Jej pozostałością jest zalana wodami jeziora kaldera, ale geologiczna historia Toba nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Mijam tez tradycyjne domy Bataków, a przed nimi grobowce przodków, niekiedy ozdobione jeszcze posągami wskazującymi z kim mieliśmy do czynienia.

pic_0126_wmpic_0104_wmpic_0108_wm Docieram do Pangururan. Tu można znaleźć gorące źródła, drogę bez problemu wskazują mieszkańcy, korzystam oczywiście, ucinając sobie pogawędkę w właściciele basenów i restauracji poniżej nich. Kąpiel za darmo, ale warto zamówić coś, choćby herbatę w restauracji. Przymusu jednak nie ma… Kiepskimi drogami przez środek wyspy wracam do Ambarity. Tym razem znajduję czas by odwiedzić muzeum. Oglądam wnętrza chat, a także batiki. Są to popularne w Indonezji tkaniny, spotkacie je i na Bali, i na Jawie, zwłaszcza w Yogiakarcie. Te robione przez Bataków można właśnie zobaczyć w Ambaricie, a gdy będziecie mieć szczęście i napotkacie konserwatora opowie on o procesie ich produkcji.
pic_0088_wm
Jest też tam kamienny stół. Obradowała przy nim starszyzna Bataków, tu też w czasach przedchrześcijańskich sądzono i wykonywano wyroki przez zjedzenie skazanego delikwenta. Wokół można zobaczyć posągi ich bóstw, a drzewo tam rosnące pamięta chyba jeszcze ostatnie takie rady.

pic_0109_wmpic_0112_wm
Z Ambarity wracam do Tuktuk, jak się okazuje w moim guesthousie mieszka koleżanka z Polski, pojawił się tez fin Matti, żołnierz urlopowany, o całkiem nie fińskim charakterze 😉 więc i zabawa zapowiada się udana. Cały następny dzień spędzamy nad jeziorem, w zasadzie zejście jest już obok pensjonatu. Rozmawiam też z gospodarzami. Darzą dużą sympatią Polaków. Gospodyni długie lata pracowała w Anglii gdzie spotykała naszych rodaków, to zresztą z tej pracy powstał ich pensjonat. Wypoczęty i zadowolony idę spać, następnego dnia czeka mnie długa przeprawa przez całą środkową Sumatrę do Bukittingi. Nie obejdzie się bez komplikacji, ale o tym już następnym razem.

  • Świetne te chaty, wyglądają prawie jak statki na suchym lądzie.

    • I taka jest ich „geneza”, no, może to nie do końca dobre słowo. Raczej „inspiracja” pasuje tu bardziej. Budowniczowie domów byli też szkutnikami, i tamte inspiracje przenosili na chaty, byt Bataków jest dość mocno związany z jeziorem Toba i łodziami, domy do tego nawiązują.

  • Tam jeszcze nie zawędrowałam w swoich podróżach, ale z wielkim zainteresowaniem i radością to zrobię. Chaty robią niezłe wrażenie, coś innego, niespotykanego. 🙂

    • Koniecznie! Nie ma nic przyjemniejszego, niż zejście z utartego szlaku i podróż- czasem- z dreszczykiem emocji 🙂

  • Fajnie, że opisujesz swoje podróże dzięki temu mogę poznać miejsca zupełnie przezemnie nie odkryte.

  • Fantastyczna wyprawa! Choć Indonezja nie jest na szczycie mojej podróżniczej listy marzeń, to coraz częściej o niej myślę 🙂 Więc kto wie, może i ja niebawem tam zawitam? 🙂 Pozdrawiam
    http://www.kobiecaintuicja.wordpress.com