O tym, jak dotarłem na Wakatobi.

Wracam do Indonezji.

Do Indonezji wróciłem pod koniec 2014 roku. Tym razem moim celem było Sulawesi, a konkretnie wyspy Wakatobi– mały archipelag u jej  południowo-wschodnich wybrzeży. Wykupiłem pakiet na nurkowania i bardzo mnie cieszyła myśl, że już niedługo zanurzę się w podwodnym raju. Po wizycie na Wakatobi planowałem polecieć do parku narodowego Lore Lindu w centralnym rejonie Sulawesi, żeby zapoznać się z tamtejszą dżunglą.

dzioborożec Lore Lindu
Dzioborożec z dżungli Lore Lindu.

Po drodze w zupełnie nieplanowany sposób poznałem tez ciekawe zakątki wyspy Buton.

plaże na Buton
Jedna z plaż na wyspie Buton.


Jak dotarłem na Wakatobi.

Tomia Wakatobi
Wakatobi- bajka!

Wyprawę rozpocząłem z początkiem października. Wybrałem linie Turkish Airlines, bo oferowały one dobre ceny przy wylocie z Pragi. Poza tym z tego lotniska często trafiają się atrakcyjne promocje nie tylko do Azji i nie tylko liniami tureckimi. To odróżnia lotnisko w Pradze od stosunkowo nieprzyjaznej cenowo i ubogiej w ciekawe połączenia Warszawy.
Do Pragi dotarłem dzień przed wylotem Polskim Busem i od razu udałem się do hostelu, w którym miałem rezerwację. Tym razem nocowałem tuż przy lotnisku w hostelu Modra: http://www.booking.com/hotel/cz/ubytovny-letiste.html
Obiekt przypomina nieco nasze akademiki z czasów tzw. komuny i tych nieco późniejszych, ale ma doskonałe położenie i świetne ceny. Było czysto i spokojnie. Z samego rana pojawiłem się na terminalu odlotów i wszedłem na pokład samolotu lecącego do Stambułu. Tam czekała mnie przesiadka. Na lotnisku im. Ataturka spędziłem kilka godzin i wreszcie tuż przed północą rozpoczął się boarding na kolejny samolot- tym razem do Dżakarty. W Singapurze zaliczyłem międzylądowanie. Większość podróżnych wysiadła i mieliśmy krótki postój. Był to czas na sprzątanie samolotu. Trzeba było z niego wyjść, przejść jeszcze raz kontrolę bezpieczeństwa i wrócić. Drobna uciążliwość, ale przynajmniej można rozprostować kości. W Dżakarcie wylądowaliśmy o 18.00.
Na lotnisku kupiłem wizę- nie był to jeszcze czas lotów bezwizowych dla Polaków, obecnie Dżakarta jest już na liście lotnisk gdzie zakup wizy jest niekonieczny. Wymieniłem też nieco dolarów na miejscową walutę. Wychodząc z lotniska zdecydowałem się złapać taksówkę. Oczywiście pierwsza rzucona cena za kurs była co najmniej 20 razy przesadzona, ale po krótkich targach osiągnęła akceptowalny poziom. Większość turystów korzystała z taksówek korporacji BlueBird, ale widząc kolejkę do nich nie chciało mi się czekać. Standardową cenę kursu znałem wcześniej, więc nie miałem obaw wybrać kogoś spoza korporacji. Droga do hotelu POP! pomimo, że krótka wcale nie była prosta. Po kolacji natychmiast poszedłem spać. Jest to najlepsza metoda, aby uniknąć skutków jet lag’u trzeba jak najszybciej zacząć funkcjonować normalnie w miejscowym czasie. Gdybym dotarł tam w południe nie położyłbym się spać, tylko czekał z tym do wieczora. Na szczęście był wieczór i nareszcie mogłem odpocząć. Jeśli chodzi o hotel, to POP! to był on zdecydowanie dobrym wyborem dla osób mających transfer w Dżakarcie. Niedrogi i o wysokim standardzie.http://www.pophotels.com/ Jest to oczywiście hotel sieciowy i trzeba się upewnić do adresu w którym dokonujemy rezerwacji. Następnego dnia wyleciałem liniami Sriwijaya do Makassar na Sulawesi. Szczegółowy przewodnik po indonezyjskich liniach lotniczych znajdziecie w tym wpisie. Do celu dotarłem z pewnym opóźnieniem, ale to normalne w Indonezji. Przesiadłem się na lot tymi samymi liniami do Kendari. Tam szybko złapałem taksówkę, bo nie było transportu publicznego z lotniska i po ok. 20 km jazdy znalazłem się w centrum miasta. Nocowałem w hotelu Cendrawasih–  niestety nie ma on strony internetowej. Standard był tam już typowo indonezyjski (łazienka z mandi zamiast prysznica, trochę fauny w pokoju i obsługa miła, choć ani słowa po angielsku). Rano recepcjonista podwiózł mnie motorem do portu, gdzie już czekał prom na Wanci, największa wyspę archipelagu Wakatobi.

wakatobi Tomia
Rzut okiem na wyspę Tomia (Wakatobi).

Czas płynięcia to ok. 12 godzin, a w Wangi-Wangi, stolicy archipelagu mieliśmy być wieczorem. Kupiłem bilet na prom lecz okazało się, że zostały tylko miejsca w najniższej klasie pod pokładem. Ze względów bezpieczeństwa nie są to najlepsze miejsca. Statki w Indonezji często toną, są w fatalnym stanie technicznym, oczywiście komfort jest tam niewielki a tłok niesamowity. Po krótkiej rozmowie z kapitanem i po dopłaceniu kilku rupii więcej dostałem ostatecznie kabinę na górnym pokładzie. Jak się okazało, biletów na ten pokład kasa nie sprzedaje w ogóle, są zarezerwowane dla określonych uprzywilejowanych grup pasażerów. Kapitan postanowił tam ulokować tym razem mnie. Z niewielkim, dwugodzinnym opóźnieniem odpływamy od nabrzeża w Kendari w kierunku Wakatobi. Po wielu godzinach i przesiadkach byłem prawie u celu…

Tomia Wakatobi
Wspaniałe i puste plaże na wyspie Tomia.
  • Super rozgrzewka przed resztą postów z Indonezji, nie możemy już się doczekać 🙂 Czy planujesz post o kosztach takiej wyprawy? Nie ukrywamy, źe Azja od pewnego czasu jest na naszym celowniku, więc wszelkie informacje praktyczne bardzo się przydadzą 🙂

    • Indonezja jest świetnym wyborem, zresztą tam nie ma złych miejsc, może jedynie Indie wywarły na mnie nie najlepsze wrażenie (wszechogarniający brud i agresywni ludzie). To wielki kraj i na pewno znajdziecie miejsce dla siebie, a my będziemy Wam kibicować. Planuję rozliczenie kosztów w jednym z ostatnich postów, czyli pewnie pod koniec marca lub na samym początku kwietnia. Tym razem mam w miarę aktualne ceny, bo wyprawa odbyła się niedawno, ale jeśli chcecie mogę ewentualnie wysłać Wam wcześniej mailem. Mail do mnie znajdziecie na blogu w bocznej kolumnie.

      • Poczekamy, przy okazji nakręcając się jeszcze bardziej dzięki Twoim postom 🙂 Wyjazd i tak najwcześniej w przyszłym roku, bo w tym kierunek Ekwador

  • Ok 🙂 To i my skorzystamy i dzięki Waszej podróży dowiemy się coś o Terra Incognita jakim jest dla nas Ameryka Południowa. Ekwador to bardzo obiecujący kierunek przyrodniczo i kulturowo, więc będziemy czekać na relację z utęsknieniem 🙂