O Nas

Strona powstała by podzielić się z Wami naszymi pasjami. Jesteśmy parą od 2011r.:

BEATA (Mysz):

Z czerwca 1986 roku. Z Beskidu Niskiego. Z chęcią, by zobaczyć jak najwięcej 😉 Podróżuje krótko, ale już zdobyła pewne doświadczenia. Jest inspiracją i „dobrym duchem” wypraw. Lubi każde podróże, nie tylko te dalekie, ale także bliskie. Kocha przyrodę, a Jej ulubione miejsca w podróżach to nie zabytki, czy atrakcje masowe, a właśnie natura i wszystko, co oferuje. Nie lubi dużych miast, hałaśliwych centrów rozrywki i wszystkiego, co można określić jako mainstream. Ostatnio pokochała rower, a góry lubiła zawsze, tam się w końcu urodziła 🙂 Poza podróżami ceni dobrą książkę i interesuje się astrofizyką, do tego świetnie gotuje 😉

Obraz 029

MARCIN:

Rocznik 1979, w podróżach od 1996r. Do czasu poznania Myszy podróżował sam. Odwiedził większość krajów Azji i Europy. Zawsze w stylu budżetowym, często z plecakiem i namiotem. W podróży lubi wyjątkowość odwiedzanych miejsc i cieszy się nawet małymi szczegółami. Nie lubi przemądrzałych bufonów, dresiarzy i „januszy” na wakacjach. Nie odwiedza atrakcji typu dyskoteki czy centra rozrywki dla znudzonej gawiedzi. Z Myszą wspólnie podróżuje mu się idealnie 😉 Kocha nurkowanie, kajaki, lubi jaskinie, rower i trekkingi. Interesuje się historią, ale także obserwacjami przyrodniczymi czy astronomicznymi. Lubi ciężką muzykę i dobre książki.

 

JAK To SIĘ ZACZĘŁO:

Każda historia ma swój początek. Historia moich podróży rozpoczęła się wraz z ukończeniem podstawówki i pierwszym powiewem „wolności” w technikum. Wcześniej były oczywiście książki Fiedlera, Szklarskiego, Okonia, Budrewicza czy Wolniewicza, był Tony Halik i jego „Pieprz i Wanilia”, był program „Morze”, „Latający Holender”, „Dookoła świata”. Ale czasy się zmieniły, z telewizji zniknęła „Sonda”, „Pieprz i Wanilia” i inne „dinozaury”, pojawiła się „Dynastia”, „Moda na sukces” i „Big brother” , wtedy podziękowałem inspiracjom telewizyjnym, pasja podróży jednak została…

W technikum z grupką znajomych (Mariusz, Stach, pozdrawiam!) ruszyliśmy w Polskę, był szlak Orlich Gniazd z namiotem, Bieszczady, Beskidy, była eksploracja jaskiń robiona trochę po partyzancku (połowa lat 90 – sprzętu jeszcze trochę brakowało). Później poszło już z górki. Pierwsza wielka wyprawa, samotna i w tajemnicy przed wszystkimi – Syberia koleją. Dotarłem do Chabarowska, to były czasy innej Rosji niż dziś. W kieszeni nie miałem wiele, ale ten kraj wówczas na wiele pozwalał i zaskakiwał. Wyprawa się skończyła, sympatia do Rosji i Rosjan została. Później w ręce wpadła mi książka Ediego Pyrka „Niech cały świat myśli że jesteś szalony, czyli do Indii za 30 dolarów”. Wydana w 1992 roku była już nieco zdezaktualizowana, ale i tak pobudzała wyobraźnię. Cóż , ZSRR już nie było, wojna między Armenią a Azerbejdżanem wprawdzie się skończyła, ale ten rejon dalej miał zamknięte granice, trzeba było poszukać innej drogi. W Jugosławii wojna ciągle trwała, został autobus – przemytnik do Stambułu przez Rumunię i Bułgarię, później Iran, Pakistan i w końcu Indie. Wyszło nieco drożej iż 30 dolarów, ale budżet uczniowski i tak to wytrzymał 😉 Wczesne lata studenckie to lekkie „spowolnienie”, końcówka tego okresu wręcz odwrotnie, później na długo związałem się z wojskiem. Służba wojskowa dała mi wreszcie niezbędne możliwości. Z resztą był to już nowy wiek, a backpaking rozwijał się w Polsce w najlepsze. Tą drogą podążyłem, każdą wolną chwilę i każdą złotówkę wydając na podróże. Później zmiana pracy, a wreszcie w 2011r. kluczowy zwrot w moim życiu.

Poznałem Beatę. Beata wcześniej nie podróżowała, chcieliśmy to zmienić. Pierwsza koncepcja – wyjazd do Turcji – kompletnie nieudana, no cóż, urlop to ciągle dla niektórych pracodawców słowo – abstrakcja… Później był spontaniczny pomysł i nasz pierwszy wspólny wypad: Malta. Ta wyspa już na zawsze została w naszym sercu. Wróciliśmy tam rok później, a Beata złapała bakcyla ku mojej radości. Od tej pory moje podróże zyskały inny wymiar, stały się już pełnoprawnie NASZYMI podróżami z Myszą 😉

O BLOGU I ZASADACH BLOGOWYCH:

Narodziny:

Blog powstał z inspiracji Beaty. Może nieco późno, dlatego zdecydowaliśmy się umieścić tam podróże z ostatnich 5 lat, łącznie z takimi które odbyłem tylko ja. Jednak jego przyszłość wiąże się już tylko z podróżami wspólnymi. To Beata zachęciła mnie do pisania, cały czas mnie dopinguje i wspiera. Sama również zostawia na nim swoje myśli, recenzuje i koryguje moje teksty.

Na jednym z portali spotkałem się z opinią, że trudno jest tworzyć blog, gdy mieszka się poza Warszawą, ma się mocno przeciętną pracę, a gdy czas zabierają jeszcze dojazdy spoza miasta, to jest to już praktycznie niemożliwe. No cóż, mieszkamy poza Warszawą, nasze prace są mocno przeciętne, absorbują mnóstwo czasu ( w tym niektóre weekendy) no i dojazdy to zmora. Mimo to zdecydowaliśmy, że warto spróbować. Staramy się trochę czasu wygospodarować i stworzyć coś wartościowego, ale NIE ŻYJEMY Z BLOGA. Mamy swoje zajęcia i życie realne, blog jest tylko swoistym dopełnieniem tego, dlatego wybaczcie, jeśli wpisy pojawiają się niekiedy nieco rzadziej.

Dla kogo?:

Odpowiedź jest prosta. Dla Was! Blog bez czytelników jest martwy. Oszczędzę Wam typowych dla celebryckich blogów historii, jak to powstawały one dla wąskiego grona wtajemniczonych znajomych a cudownym sposobem dzięki ich „megadoskonałości” rozrastały się w kombinaty wszechinternetowe, gdzie każdy, od przedszkolaka do 80cio letniej babinki znajdzie coś dla siebie. Nasz blog od początku miał kierować przekaz do ludzi którzy chcą podróżować. Do każdego, kto chce poznawać lub już poznaje Świat. Jeśli pomogliśmy choć jednej osobie, jeśli dzięki naszym wpisom ktoś się odważył i ruszył w drogę, to uważamy, że warto się starać i będziemy to robić dalej.

Nasze teksty:

Znajdziecie na naszym blogu relacje, porady i opinie wyłącznie naszego autorstwa. We wszystkich opisywanych miejscach byliśmy wspólnie, lub jedno z nas. Nie kopiujemy, nie przepisujemy z Wikipedii. Poszukiwanie inspiracji przez kalkowanie aktualnych trendów blogerskich to też nie nasza domena. Piszemy subiektywnie, nie rościmy sobie prawa do wiedzy objawionej na dane tematy. Żenujące i śmieszne zarazem są kreacje niektórych „autorytetów blogowych” gotowe ustami gimnazjalisty – teoretyka krytykować organizację zaawansowanych wypraw afrykańskich, bo on z rodzicami do Kenii pojechał taniej. Bądź ustawiające w pozycji eksperta i jedynego guru dwóch kółek w blogosferze studenta, który odbył prostą wycieczkę po fragmencie Azji, za to ma spore zdolności autokreacji medialnej. W 1993 roku Bogdan Jędras przejechał na rowerze z Polski do Mongolii przez Rosję. Bez wsparcia medialnego, logistycznego i sponsorskiego. To było osiągnięcie! Ale kto o nim słyszał? Cóż, on nie miał 10000 lajków na facebooku, z resztą wtedy to nie miał facebooka. Nie, my nie ustawiamy się w pozycji autorytetów. Jeździmy backpakersko, ciągle uczymy się Świata, wrażenia przelewamy na bloga. Opinie i porady wynikają z naszej skromnej wiedzy i doświadczenia, więc siłą rzeczy muszą być obarczone subiektywizmem. Dlatego cenimy komentarze i chcemy poznać Wasze zdanie. Wszelkie uwagi są mile widziane. Na naszym blogu nie znajdziecie wypełniaczy treści w stylu „20 najlepszych instagramów podróżniczych”, „10 najpiękniejszych miast Europy według blogerów” „Jak zdobyć pieniądze na podróż według blogerów” czy „50 porad, jak tanio dojechać do Papui według blogerów” (przy jednoczesnym braku bytności autora i rzeczonych blogerów w Papui). My nie uczestniczymy z zawodach Kółka Wzajemnej Adoracji, nie szukamy sztucznego ruchu i nie lubimy wodolejstwa. Takim kalkom z blogów celebryckiego mainstreamu mówimy „NIE”! 😉

Nasze zdjęcia:

Na blogu zamieszczamy zdjęcia naszego autorstwa. Nie jesteśmy zawodowcami. Beata ciągle się rozwija w tym zakresie i nie rezygnuje z poprawiania warsztatu, ale nasze zdjęcia to owoc amatorskiej rejestracji póki co. Zdjęcia do początku 2017 r. były wykonywane aparatem Fuji S3400, w nielicznych przypadkach innymi. Zakup dającej większe możliwości lustrzanki mamy dopiero w planach. Jeżeli umieszczamy zdjęcia obcego autorstwa (najczęściej naszych znajomych), to zawsze w porozumieniu z autorami i ze słowami podziękowania dla nich. Staramy się jednak takich sytuacji unikać. Jeżeli chcesz użyć naszych zdjęć – zapytaj. Kontakt znajdziesz na blogu.

Aktualizacje:

Nie uraczę Was historią, jak to wracamy po kilkunastu godzinach pracy i wspólnie zasiadamy nocą, by w mozole pojawił się nowy codzienny wpis. Prawda jest taka, że przygotowanie wpisu zabiera czas, zazwyczaj kilka godzin. Działamy i aktualizujemy zazwyczaj w dni wolne i piszemy, kiedy mamy coś do powiedzenia. Nie mamy stałego harmonogramu, ale staramy się by blog żył. Co tydzień – dwa możecie spodziewać się aktualizacji. Niestety, albo może i „stety” naszego bloga nie wspierają wyspecjalizowane agencje zapewniające porcję artykułów co drugi dzień. Ale to nie powód, by czuć się pokrzywdzonym, rzecz jasna 😉

My i inni, czyli rekomendacje i relacje około blogowe:

Nie żyjemy w próżni i nie piszemy w próżni. Na naszym blogu znajdziecie polecenia i rekomendacje innych blogów i stron. Każdy z polecanych blogów uprzednio czytamy, szukamy pasji i autentyczności. Szukamy raczej blogerów, którzy mają coś do powiedzenia, a nie mistrzów kreacji medialnej, staramy się poznać ludzi piszących na nich. W polskiej blogosferze jest w tej chwili około 500 aktywnych blogów podróżniczych. Warto odnaleźć te mniej reklamowane, a warte uwagi.

Kiedy zaczynałem pisać bloga i poznawać świat blogerski wierzyłem, że znajdę tu pasjonatów . O pewnych rzeczach jeszcze nie miałem pojęcia. Zaskoczyło mnie wzajemne polecanie w grupie blogerów, co ciekawe na ich blogach każdy praktycznie pisał w podobnym stylu i o podobnych miejscach. Pojawiały się też kopie pomysłów, które widziałem na blogach anglojęzycznych reklamowane jako odkrywcze pomysły wnoszące świeżość. Ale to był czubek góry lodowej. Okazało się, że blogowanie może być biznesem. Liczy się współpraca, polecenia, liczba fanów w mediach społecznościowych i umiejętność autokreacji. Reszta, zwłaszcza podróże są już dodatkiem. Z resztą i tak spora część tych „podróży” okazała się wycieczkami za kasę sponsorów i mającymi tychże sponsorów pokazać w dobrym świetle. Okazało się, że wsparcie medialne i odpowiednia autopromocja mogą wiele dać. Czarę goryczy przelał ten artykuł: http://travelmarketing.pl/bloger-podrozniczy-a-branza-turystyczna-czyli-co-mozemy-dla-siebie-zrobic/ gdzie celebrytka blogowa uchyla rąbka tajemnicy o profitach i mechanizmach działania tego świata. Bynajmniej ze wstydem, tylko z chęcią utrwalenia tej swoistej patologii. Dowiedziałem się z niego, że według celebrytki dobre blogi, to blogi z dużą ilością polubień na facebooku. Ani słowa o treści czy jakości przekazu. Dowiedziałem się, co tak naprawdę dla nich się liczy. Poznałem, czego oczekują „blogerzy” i jakie są stawki za „obiektywne” wpisy. Temu środowisku mówimy stanowcze NIE!

Na naszym blogu nie znajdziecie poleceń warunkowanych ilością lajków. Rekomendujemy ludzi autentycznych, mających coś do powiedzenia. Ludzi, którzy podróżują za własne pieniądze i robią to z pasji. Sami nie bierzemy udziału w spotkaniach blogerów, nie startujemy w konkursach, gdzie głosy można sobie kupić na Allegro (pozdrawiamy Blog Roku), ani w żadnych innych. Nie uczestniczymy w grupach poleceń Kółka Wzajemnej Adoracji. Dla nas dobre blogi to te, które coś mają do powiedzenia i te, które skupiają wokół treści ludzi autentycznie kochających podróże. Nie tylko do modnych miejsc i nie tylko takie w duchu mainstreamu (rzuć pracę w korporacji i jedź dookoła świata!), ale pamiętaj, by dla tej korporacji kasę zarabiać zdalnie, tylko o tym już na blogu nie wspominaj. Właśnie dobre blogi będziemy promować. Rozumiemy też potrzebę reklamy, by z treściami bloga dotrzeć do zainteresowanych. Ale właśnie. Do zainteresowanych!

Są fora, gdzie można polecić dobre blogi podróżnicze, są miejsca na facebooku, gdzie trafiają pasjonaci szukający informacji. Tam jesteśmy. Nie walczymy o lajki i nie kupujemy ich na Allegro. Nie przedstawiamy się innymi, niż jesteśmy po to, by nabić sobie punktów i wpasować się w panujące trendy. Nasze podróże i blog to zarazem nasza pasja. Nie walczymy o miejsca w rankingach „top 100 blogów podróżniczych” . Nie patrzymy przez pryzmat innych blogów gdzie i jak podróżować. Nie oszukujemy czytelników. Cieszy nas każdy pasjonat i dla pasjonatów chcemy pisać. Ten blog nie będzie kolejną mutacją sukcesu Kasi Tusk i jej podobnych.

Firmy i reklamy, czyli o współpracy słów kilka:

Podróżujemy za własne pieniądze. Noclegi, obiady, przeloty opłacamy sami. Nie mamy i nie poszukujemy sponsorów. Opinię o miejscach i standardach wyrażamy tak, jak je widzimy, a nie jak zapłaci zleceniodawca. Rozumiemy ideę współpracy firm z blogami, ale zakładamy, że czytelnik nie może być oszukiwany i stawać się ofiarą takich praktyk. Jeżeli coś opisujemy jako dobre, opieramy się na własnych doświadczeniach. Nie, Hilary Bradt nie płaci nam za reklamę swoich przewodników. Nie musi. One i tak są najlepsze. Podobnie jeśli chodzi o opisy sprzętu nurkowego czy turystycznego. Jeżeli kiedykolwiek ktoś będzie chciał, byśmy testowali jego sprzęt zrobimy to, ale napiszemy, jak sprawdza się realnie, a nie to, co będzie życzył sobie ewentualny sponsor.

Pomoc i kontakt:

Zawsze odpowiadamy na maile i uwagi skierowane do nas. W miarę swojej wiedzy staramy się także pomagać. Każdy może do nas napisać w sprawach około podróżniczych i nie zostanie odesłany z kwitkiem.

DOKĄD ZMIERZAMY:

Jedno możemy obiecać. Blog nie zginie i nie popadnie w stagnację. Cóż, pracujemy na etatach. Taki charakter pracy daje nam tylko 28 dni urlopu rocznie. Z naszymi podróżami musimy się zwyczajnie wpasować. Mimo wszystko działamy, a relacje z naszych działań będziecie otrzymywać na bieżąco. Dalekie podróże? Tak, jak najbardziej. Mamy sporo pomysłów i celów. Wierzymy, że Szkocja, w której aktualnie mieszkamy otworzy przed nami nowy rozdział życia i jak liczymy nowe horyzonty podróżnicze, również te nieco bliższe.

Zapraszamy do lektury!

z pozdrowieniami B&M.

Obraz 166

  • Jacek U

    czarna stronka + czarna czcionka = cant see shit

    • Witam. Stronę testowaliśmy na różnych komputerach, w różnych konfiguracjach. Podobnie była testowana z przeglądarkami IE, Chrome, Firefox i Opera, oraz na urządzeniach mobilnych. Wszędzie tekst jest biały. Spróbuj zobaczyć na innej przeglądarce, niektórzy użytkownicy motywu donoszą o problemach z Operą. Może pomóc też wyczyszczenie ciasteczek i plików tymczasowych.

  • Fajni jesteście i tacy pozytywni 🙂 Lubię Was czytać i Was lubię, a z tym różnie w tej podróżniczej blogoswerze. Powodzenia kochani, w jeżdżeniu i w pisaniu. Bo kto nie zrozumie blogera podróżniczego lepiej niż drugi podróżujący bloger 🙂

    • Beata |podrozezmysza.com

      Twoje miłe słowa to miód dla naszych dusz 😉 otóż to! Nie trudno jest zauważyć, jak wiele rywalizacji i zawiści panuje niestety i w tej sferze. Trzymamy się z boku tego, nie wpychamy się nigdzie na siłę i tym bardziej nas ucieszył Twój komentarz pod tym postem 🙂
      Przeżyliśmy atak crackerski na blog, okrutnie spadły nam statystyki, a przywrócenie go do porządku nadal zajmuje mega dużo czasu. Ale podróże są bezcenne. Nawet jak nikt naszego bloga czytał nie będzie, postanowiliśmy, że zachowamy go jako pamiętnik 🙂
      Pozdrawiamy i zapewniamy, że będziemy Twoimi stałymi czytelnikami! Pozdrowienia! 🙂