Bukittingi – Raflezja i dżungle.

Do Bukittingi zamierzam dostać się autobusem pokonując po drodze centralną Sumatrę. Jest to sprawa dość karkołomna. Jak wynika z opinii innych podróżnych cała podróż ma trwać ok 16 godzin, ale oczywistym jest, że drogi sumatrzańskie nie pomogą. Już samo oczekiwanie na autobus pokazuje,z czym będę miał do czynienia. Miałem wyruszyć o 18, później podano mi wersję o 21. Ostatecznie był o 23, co i tak jest podobno niewielkim opóźnieniem. Autobus jedzie z Medan, ale funkcjonuje jak cała komunikacja w Indonezji, czyli rozkład jest rzeczą umowną 🙂 Mamy być w Bukittingi około południa dnia następnego, ale w nocy przychodzi ulewa, w górach oznacza to zerwaną drogę. Stoimy kilka godzin, aż koparka ją naprawi. Tym razem dodatkowo w czasie osunęcia drogą podróżował samochód z trzyosobową rodziną, która wpadła w przepaść. Właśnie to pokazuje, jakim niebezpieczeństwem wciąż potrafią być podróże drogami sumatrzańskimi. Jeszcze się o tym przekonam wielokrotnie podczas tej podróży, obserwując wyprzedzanie na drodze, gdzie do przepaści zostawały nam dosłownie centymetry. Autobus, całkiem wesoły i całkiem zatłoczony. Dzięki tej miłej atmosferze jakoś mija, oczywiście po drodze jeszcze dwa razy odpada nam koło, co wiąże się z koniecznością robót praktycznie kowalskich w warsztatach przydrożnych. Są też postoje na jedzenie i modlitwę. Ogólnie dajemy radę i po 25 godzinach jazdy, około północy jesteśmy w Bukittingi. Miasteczko to jest ważnym przystankiem na trampingowej drodze. Udaję się do hotelu. Niestety, mój już nie istnieje, więc nie polecę go Wam, mogę natomiast spokojnie zarekomendować sprawdzony w tym roku przez znajomych : http://www.tripadvisor.com/Hotel_Review-g297723-d3675335-Reviews-Hello_Guest_House-Bukittinggi_West_Sumatra_Sumatra.html Ufam ich zdaniu i mogę go spokojnie polecić.
Po krótkiej nocy zamierzam zwiedzić okolice, najbardziej interesuje mnie rezerwat w Palupuh i dolina Harau. Obydwa te miejsca zaliczam z miejscowymi, poznanymi w hotelu przewodnikami. Najpierw jadę do Palupuch. To mała wioska około 15 km od Bukittingi. Słynie z dwóch rzeczy: rezerwatu raflezji oraz manufaktury wyrabiającej kopi luwak. Najpierw idziemy do rezerwatu. Raflezja Arnolda uchodzi za największy kwiat na świecie. W rzeczywistości jest pasożytem (saprofitem), a kwiat ma bardziej charakter „owocnika”. Pojawia się tylko na kilka dni w roku, ogólnie nie ma gwarancji, że się go zobaczy. Akurat miałem to szczęście, a mój przewodnik sporą wiedzę i zobaczyliśmy dwa „kwiaty”.


W pobliżu łatwo spotkać jaszczurkę – warana leśnego. Zjada on nie rozwinięte w pełni „kwiaty”, przyczyniając się do jeszcze mniejszej ich liczebności. Kolejną atrakcją miejsca jest wizyta w manufakturze produkującej kawę kopi luwak. Kawa ta jest znana miłośnikom tego napoju jako jedna z najdroższych jej odmian. Powstaje dzięki zwierzątku o nazwie „luwak” będącym odmianą cywety. Zjada ona ziarno kawy jako swoisty „deser” (głównym elementem jej menu ziarna kawy wcale nie są). Po przebyciu całego przewodu pokarmowego tego stworzenia przefermentowane nasiona są zbierane i przygotowywane do konsumpcji. O ile na Jawie powstają fermy utrzymujące cywety i „produkujące” tą kawę w sposób sztuczny, o tyle tu cały proces jest w pełni ekologiczny. Miejscowi znają miejsca żerowania cywet na kawowcach rosnących w dżungli, dokonują zbioru i suszenia razem z całym procesem pakowania. Kawy można spróbować na miejscu, można też kupić torebkę w całkiem przystępnych cenach, daleko odstających od europejskich. Za ok 500 g płaciłem po niewielkich negocjacjach równowartość 50 dolarów.
Do doliny Harau pojechałem następnego dnia. Moim przewodnikiem był nauczyciel angielskiego z miejscowego liceum. Jedziemy tam jego skuterem, sama dolina to jedno z najbardziej urokliwych miejsc na Sumatrze. Wysokie wapienne zbocza, małe wioski i uprawy na dnie doliny. Na zboczach rośnie las, gdzie można podobno spotkać nawet i tygrysa sumatrzańskiego (to raczej nieprawda, na pewno są tam natomiast mniejsze kotowate). W dolinie znajdziemy liczne wodospady, jeziorka i strumienie. Miłośnicy wspinaczki mogą jej tam popróbować. Sama dolina ma ok. 6 km długości i kilka odgałęzień. Jest miejscem biwaków i wypoczynku mieszkańców Bukittingi i okolic, ale jest w niej całkiem czysto i spokojnie. Nie ma tłumów i śmieci. Dla mnie- jako miłośnika klimatów ojcowskich- przypomniała tą niedaleko mojego domu położoną dolinę, tylko przeniesioną w zupełnie inne, tropikalne klimaty. No i wody jest w niej więcej, a ja kocham wodospady, jeziorka i podobnie urokliwe zakątki. Zresztą popatrzcie sami:
Na sam koniec wycieczki jedziemy jeszcze na górę, gdzie znajduje się punkt o nazwie Toman Panorama i jaskinie. Jaskinię odwiedzam, szaty naciekowej prawie w niej nie ma, ale za to są tysiące nietoperzy, a to robi wrażenie. Oglądam też pięknie wyglądają okolicę w promieniach zachodzącego słońca.
pic_0175_wm
Następnego dnia czas pożegnać mi się z Bukittingi. Poznałem miejscowego przewodnika i wspólnie udajemy się piechota przez dżunglę nad położone 40 km dalej jezioro Maninjau. Dżungla jak zawsze robi na mnie wrażenie. Tym razem nie brak i przepraw przez rzekę i wędrówki dnem kanionu wykorzystując strumień jako drogę.

pic_0178_wmpic_0179_wmpic_0182_wm
Pogoda nie jest naszym sojusznikiem. Robi się deszczowo i pierwszy dzień pokonujemy praktycznie w deszczu. Tempo jakie sobie narzuciliśmy jest całkiem spore, mimo to znajdujemy czas, by nacieszyć się widokiem różnych mieszkańców dżungli. Nie tylko tych miłych, ale również takich, jak np. ta skolopendra:
pic_0184_wm
Nocujemy już niedaleko Maninjau w szałasach w środku dżungli. Noc jest cudowna, na niebie widać miliony gwiazd. Nieziemsko prezentuje się centrum Drogi Mlecznej w Strzelcu. Nad ranem budzą nas gibbony i makaki oraz setki ptaków.
pic_0187_wm
Jeszcze tego nie wiem, ale niestety ta noc okazała się tragiczna dla mieszkańców Zachodniej Sumatry. Trzęsienie ziemi- lekko odczuwalne i przez nas- spowodowało falę tsunami uderzającą w Wyspy Mentawai i wybrzeże zachodnie. O setkach ofiar tragicznego żywiołu dowiemy się dopiero po zejściu nad Maninjau. To też sprawi, że zmienię swoje plany i wysp Mentawai nie odwiedzę podczas tej wyprawy…

  • Dolina wygląda super z tymi wodospadami. A podróż autobusem musi pozostawić niesamowite wspomnienia.

    • Podróż raczej specyficzna, jak to w autobusach indonezyjskich, za to dolina… oj tak, to jedno z najlepszych miejsc jakie widziałem na Sumatrze, i zresztą w całej Indonezji. Robi wrażenie pod każdym względem. A w tygodniu jest się tam prawie samotnym, dzięki temu można w spokoju ją zobaczyć