Anamur – miasto zabytków i …bananów

Dzisiaj chcemy Wam przybliżyć jeszcze jedno ciekawe miejsce w Turcji. Tym wpisem też kończymy cykl turecki, przerwany przez nowe wpisy z Wysp Eolskich.

Jadąc do Turcji spodziewamy się zróżnicowania. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Są góry, miasta pełne zabytków, interesujące wybrzeża i orientalna kultura. Są też miejsca, po których mało się słyszy, a zaskakują połączeniem tego wszystkiego i czymś jeszcze. Takim miasteczkiem jest Anamur.

Anamur

W starożytności miejsce bardzo znane, później część państwa Armenii, dziś znane z jedynych w Turcji plantacji banana, oraz dwóch imponujących zabytków. Ale miasteczko ma też do zaoferowania to, co w Turcji wcale częste nie jest, czyli piaszczyste plaże. Do tego turystów tam jak na lekarstwo, co dziwne, bo okolica naprawdę piękna.

Z okolic tzw Riviery Tureckiej (Antalya, Alanya) dostaniemy się tam autobusem, ale trzeba planować podróż z pewnym wyprzedzeniem, kursów wcale nie ma dużo. Do Anamuru prowadzi stara, kręta i cudowna widokowo droga, wiodąca brzegiem klifu nadmorskiego. Z racji niebezpieczeństw związanych z przejazdem nią, i dla skrócenia czasu podróży rozpoczęto budowę autostrady równoległej do wybrzeża, ale w pewnym oddaleniu od niego, gdy pisze te słowa całość jednak ciągle jest nie ukończona. Jadąc z zachodu proponuję usiąść po prawej stronie, widoki nieziemskie!

W samym Anamurze znajdziemy kilka hoteli o różnym standardzie, z miejscem nie powinno być problemu nawet w sezonie. Mimo turystycznego charakteru miasteczka, jest tu też sporo lokalnych jadłodajni, nastawionych na przyjeżdżających na targ okolicznych rolników, co daje szansę na spróbowanie oryginalnej, lokalnej kuchni. Polecam oczywiście spróbować miejscowych bananów, są inne od tego co spotykamy w Polsce czy północnej Europie. Małe i bardzo słodkie.

W okolicy możemy odwiedzić Anamurion. By do niego się dostać łapiemy dolmusz (bus) do miejscowości Oren, i prosimy o wysadzenie przy drodze do Anamurionu. Gdy tam wysiądziemy czeka nas kilometrowy spacer, po drodze mijamy „kasę” czyli stolik, przy którym często nikogo nie ma, i wchodzimy na teren ruin.

Anamurion

Anamurion założyli Fenicjanie, po nich byli tu Rzymianie i naturalną koleją rzeczy stało się później częścią Cesarstwa Bizantyjskiego. Z tego też okresu pochodzi większość zachowanych budowli. Miasto upadło po wielkim trzęsieniu ziemi w VI w n.e. i perskiej inwazji wkrótce po nim. W mieście zachowała się między innymi niezwykle ciekawa Bazylika, Palestra z resztkami łaźni, w zasadzie także z zachowanymi oryginalnymi stropami.

Bazylika

Jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie budynki zachowały się w tak dobrym stanie. W doskonałym stanie są też Łaźnie Publiczne.

Wnętrze Łaźni Publicznych

W pobliżu oprócz ścian i stropów możemy zobaczyć świetnie zachowane mozaiki podłogowe, tutaj w pełni dostępne do zwiedzania. Cudowne uczucie, stąpać po tym, po czym chodzili starożytni!

Mozaiki w okolicach Palestry

Całe miasto otaczały ruiny miejskie, polecam wspinaczkę i zobaczenie Anamurion z góry, ale ostrożnie, ścieżek tam praktycznie brak.

Mury miejskie

W dobrym stanie zachowały się też ruiny akweduktu, oraz tradycyjny Odeon.

Akwedukt
Odeon

Oczywiście po zwiedzaniu ruin polecam kąpiel w morzu, istnieje spora szansa, że na plaży wśród starożytnych budowli będziemy sami, a morze jest tu ciepłe i pełne życia. Niestety, nie da się wrócić do Anamuru wzdłuż plaży, w pewnym momencie drogę przetnie nam głęboka rzeka, jest szansa na przepłynięcie, ale nie ze sprzętem foto.

Mamure Kalesi

Drugą atrakcją jest jeden z najlepiej zachowanych zamków na wybrzeżu śródziemnomorskim – Mamure Kalesi, zbudowany w XII wieku przez władców Cylicji. Do dzisiaj zachowały się wszystkie jego wieże, a jest ich 36. Po Ormianach zamek przejęli władcy tureccy, zresztą obiekt wiele razy przechodził z rak do rąk.

Dziś dojedziemy do niego, kierując się dolmuszem na wschód. Jest spora szansa, ze zwiedzać będziemy sami, ogólnie twierdzy nie odwiedza zbyt wielu turystów. Bilety są tanie, wchodzi się bez przewodnika, a zaglądać można wszędzie. W fosie otaczającej zamek żyje wiele żółwi, zresztą ich morscy krewniacy upodobali sobie okoliczne plaże i składają tam jaja, stad możemy czasami zobaczyć oznaczone miejsca ich składania.

Na dziedzińcu zamkowym

Na dziedzińcu zamku jest też czynny do dziś mały meczet.

Meczet

W jego otoczeniu znajdziemy trochę cienia, żyje też tam wielu zwierzęcych mieszkańców, którzy dziś są stałymi gospodarzami tej twierdzy:

Anamur zachęca nie tylko tymi zabytkami. Każdemu kto szuka spokoju, autentyczności i piękna mogę go polecić z czystym sumieniem. Z Anamuru możemy wrócić tez bezpośrednio do Stambułu, warto sobie to miasteczko zostawić na sam koniec, by złapać trochę oddechu po zwiedzaniu Turcji.