Zerwany most? Żaden problem! Z Faja Grande do Fajazinha i z powrotem.

Przed wyjazdem na Flores spotkałem się z opinią, że na tak małej wyspie nie będzie co robić przez jeden dzień, a co dopiero przez trzy… Może to i prawda w odniesieniu do zwiedzania wyspy przez „zaliczenie” z pokładu wynajętego „białego autka”, ale kompletna bzdura, jeśli ktoś chce zwiedzać wyspę pieszo. Nasz drugi dzień pobytu obfitował w atrakcje skupione w niewielkim obszarze, więc kilometrów tym razem nie zrobiliśmy wiele, jednak wrażeń było co nie miara.

Wyruszamy po śniadaniu nad oceanem, oczywiście idziemy piechotą.

Na miły początek dnia

Kierujemy się główną drogą, którą szliśmy już wczoraj. Po raz kolejny z przyjemnością przechodzimy przez Faja Grande.

Zaczynamy od wypadu w stronę wodospadów Fajazinha. Ściana, z której spada kilkanaście wodospadów (ich liczba zależy od ilości opadów, część jest „okresowa”) jest swoistą „wizytówką” Flores i miejscem, które potrafi urzec swoim pięknem i niepowtarzalnością. Miejsce jest nieźle ukryte, by do niego dotrzeć przydaje się GPS lub dobra mapa. Mniej więcej w połowie drogi między miejscowościami Faja Grande a Fajazinha trzeba zejść z głównej drogi kierując się za drogowskazem „Lagoa dos Patos” (zejście w pobliżu mostu na Ribeira Grande) na wąską ścieżkę prowadzącą w stronę skalnej ściany.

Po jej odnalezieniu czeka nas 10 minut marszu w górę po bardzo śliskiej (polecam buty trekkingowe) kamiennej ścieżce, na niektórych odcinkach wzdłuż Lewady (kanału doprowadzającego wodę do osiedli ludzkich). Las, którym idziemy jest jednym z najstarszych i najbardziej niezwykłych na wyspie.

Cały czas słychać szum wody, wokół panuje niesamowita wilgoć sprzyjając rozwojowi mchów. Gdy pokonamy tą drogę, otworzy się przed nami jeden z najpiękniejszych widoków na całych Azorach.

Lago dos Patos
Lago dos Patos

Jeziorko z krystalicznie czystą wodą, do którego ze skalnej ściany spada kilkanaście wodospadów.

Czasami szczyt wzniesienia tonie w chmurach, wtedy można pomyśleć, że woda spada wprost z nieba. Czasami znów piękna pogoda pozwala cieszyć się niesamowitymi kolorami i efektami świetlnymi. Miejsce to zagościło na licznych folderach promocyjnych i pocztówkach z Azorów. Mimo to jest spore prawdopodobieństwo, że będziecie tam sami, podobnie jak udało się to nam. Okoliczne lasy rozbrzmiewają śpiewem ptaków, nad jeziorem spotyka się czaple gnieżdżące się w pobliżu, a szum wodospadów nie potrafi zagłuszyć hałasu autorstwa małych śpiewaków. Odważni mogą pływać w jeziorku- brak dogodnych zejść, ale jest to możliwe. W takim miejscu moglibyśmy spędzić cały dzień, jednak chcemy jeszcze przejść do Fajazinha, gdzie mieści się najstarsza osada na wyspie, po czym wzdłuż wybrzeża wrócić do Faja Grande. Wracamy więc tym samym szlakiem, którym przyszliśmy, po czym już na głównej drodze kontynuujemy nasz marsz.

Po drodze odwiedzamy jeszcze młyn wodny(moinho).

Młyn wodny
Młyn wodny

Miejsce historyczne, chyba najdogodniej położone i najbardziej znane na wyspie.

Miejsce doprawdy historyczne…

Wita nas serdeczna Pani, która pokazuje nam detale konstrukcji i zapoznaje ze sposobem pracy młyna.

Oczywiście budowla cały czas jest czynna, koła mielą mieszanki zbóż, nie jest to skansen. Cała konstrukcja pracuje korzystając wyłącznie z siły wody, kierowanej na położone w piwnicy koła łopatkowe za pomocą systemu kanałów. Koła młyńskie ustawione są w poziomie i połączone z „napędem” bezprzekładniowo, a system korytek i podajników ustawia grubość i prędkość przemiału. Wszystko to można dokładnie obejrzeć i na zakończenie zostawić wpis do księgi gości. Czynimy to z satysfakcją 🙂

Z młyna niedaleko już do zejścia prowadzącego w kierunku miejscowości Fajazinha.

Sama w sobie jest ona zwyczajną wsią z typowymi dla wszystkich miejsc na Flores obiektami: kościołem, małym placykiem przed nim i malutkim sklepikiem, ale ma jeszcze coś do zaoferowania: Labirynt starych wybrukowanych uliczek po północnej stronę, gdzie znajdują się stare domy. To właśnie tu osiedlali się pierwsi mieszkańcy wyspy.

Wprawdzie wbrew temu, co twierdzą niektóre źródła, domów z tamtych czasów już praktycznie nie ma (trzęsienia ziemi załatwiły sprawę) ale układ zabudowy pozostał XVI – to wieczny, a i czarny bazalt, podstawowy i powszechny budulec na Flores, ma się tutaj dobrze, cudownie kontrastując z białymi drzwiami i okiennicami.

Fajazinha opada tarasami ku morzu. Nas też czeka zejście właśnie w tamtym kierunku. Chcemy szlakiem wzdłuż wybrzeża przedostać się do Faja Grande. Przy końcu drogi napotykamy kameralną restaurację.

Tu mała dygresja. System szlaków pieszych na Azorach jest bardzo rozbudowany i zazwyczaj bardzo dobrze oznaczony. Szlaki dzielą się na zamknięte (circular), pozwalające na zrobienie pętli i bezpośrednie (linear) łączące zazwyczaj kilka punktów. Typowym systemem oznaczania jest skrót PRC, liczba oznaczająca numer szlaku i skrót nazwy wyspy, np. PRC1FLO to szlak numer 1 na Flores, PRC29SMI, to 29 szlak na Sao Miguel itp. Flores dysponuje jedną pętlą wokół jezior w głębi wyspy (PRC3FLO, ostatnio przedłużana w stronę klifów Faja Grande), szlakiem przez całe zachodnie wybrzeże (podzielony na dwie części PRC1FLO z Lajes do Faja Grande i PRC2FLO z Faja Grande do Ponta Delgada) oraz krótkim szlakiem na południu (PRC4FLO). Szlaki nie są oznaczane różnymi kolorami, jak to bywa w Polsce, zazwyczaj żółto czerwone znaki pokazują nam przebieg wędrówki. Przydaje się dobra mapa lub GPS, a dla wszystkich chcących sieć szlaków poznać przed wyjazdem swoistą „biblią” jest strona http://trails.visitazores.com/en Polecam odwiedzić ją przed wypadem na Azory. Tam także pobierzemy ślady GPS i mapki PDF. Część szlaków bywa zamykana na zimę, to jednak nie znaczy że nie można nimi chodzić, a jedynie nie ma gwarancji ciągłości i utrzymania szlaku. Mogą obsunąć się klify i zablokować drogę, mogą wystąpić inne niedogodności. Idziemy wtedy na własne ryzyko.

(OPISANY PONIŻEJ SZLAK JEST CHWILOWO NIECZYNNY- JAK SIĘ DOPIERO NA KOŃCU PRZEKONALIŚMY- KAŻDY MUSI SAM ZDECYDOWAĆ, CZY PODEJMIE RYZYKO PRZEJŚCIA NIM).

Nasz odcinek jest niestety nieprzygotowany. Już na początku wita nas zerwany mostek na Ribeira Grande (część szlaku oznaczona na mapce kolorem czerwonym). Prawdopodobnie wyjątkowo mocne tej zimy sztormy sprawiły, że przeprawa po nim stała się niemożliwa. Dla chcącego jednak nic trudnego! Przechodzimy rzekę w bród. Naszym ewentualnym naśladowcom polecamy ostrożność, rzeka ma bardzo mocny nurt.

Następnie trawersujemy osunięcie ziemne, znajdujemy już szlak biegnący przez pastwiska. Widać, że ścieżką nikt nie chodzi. Bez problemu znajdujemy rzadkie na Azorach rośliny, jest między innymi stanowisko vidalii.

Wszystkim zainteresowanym botaniką polecam ten właśnie odcinek szlaku, w rozpoznaniu gatunków pomaga dodatek botaniczny z przewodnika Bradt. Wspinamy się wyżej i tu pojawił się pierwszy problem. Szlak biegnie na tym odcinku po potężnych klifach, niestety na odcinku ok. 50 metrów nastąpiło obsunięcie, które całkowicie zabrało ścieżkę. Nie próbujcie w takich miejscach iść brzegiem klifu! Na Azorach bywają to miejsca wyjątkowo niestabilne, ze względu na stosunkowo luźne skały będące podstawą klifów i mocną operację fal w kierunku jego podstawy. Na tym akurat odcinku szlaku obejście jest możliwe przez pastwiska. Po okrążeniu problematycznego miejsca jest już „z górki”. Zejście biegnie dróżką wzdłuż murków, którymi mieszkańcy ogradzają pastwiska. Okolica jest bardzo urokliwa.

Na końcu szlaku czeka na nas taka oto niespodzianka:

Schodzimy do Faja Grande i kończy się nasza przygoda z bliskimi, ale fascynującymi okolicami. Dzień się powoli kończy, więc nadchodzi pora na kolacyjkę w cudownym plenerze- taka wisienka na torcie zafundowanym przez naprawdę udany i spontaniczny dzień.

 

 

 

Naprawdę gorąco polecamy zwiedzanie wyspy pieszo. Tylko w taki sposób można dotrzeć do wielu fascynujących miejsc, zresztą Flores zachowała nie tylko dziewiczą przyrodę, ale i przyjaznych ludzi. Gwarantujemy, że na szlaku znajdziecie to co, na wyspie jest najpiękniejsze.

  • Ach jak cudownie! To niesamowite jak wiele pięknych i interesujących miejsc można napotkać na takich niewielkich wysepkach, a najlepszy ze wszystkiego jest prawie zupełny brak „stonki” 😀

    • Na Flores stonki całkowity brak;-)Czego nie da się powiedzieć już niestety o Sao Miguel, ale taki urok łatwiej dostępnych wysp… Flores jest bardzo interesująca, to co zastaliśmy okazało się lepsze od tego czego się spodziewaliśmy przygotowując się do tego wypadu. Słyszałem że jedynie Sao Jorge jej dorównuje, mieszkańcy Azorów traktują Flores jako swój „diament”.